poniedziałek, 27 lipca 2015

2015 - 11. Do szpitala?

18.07.2015
(Slawek)

   Od wczorajszego wieczora nic ku lepszemu sie nie zmienilo. Karolina coraz bardziej narzeka na bole brzucha.
Zastanawiamy sie nad pomyslem pojscia do lekarza. Mamy dobre ubezpieczenia (w tym miejscu uklony dla Pani Ani - naszej ubezpieczycielki), wiec jest to jakies rozwiazanie. Karolina jednak sie upiera, iz to tylko przejscowe bole.... [Całość posta niżej]
   Z Natka dajemy jej 2 godziny - jesli sie sytuacja nie poprawi jedziemy do szpitala.
Sprawdzamy w internecie gdzie w Ambon jest szpital. Calkiem blisko naszej ulicu - moze z 1,5 km. Na naszej ulicy tez jest cala masa klinik ale pozniej okazuje sie ze to sa kliniki typu 'TAO'...
Karolina udaje, ze jest jej lepiej ale widzimy, ze nie bardzo. Zatrucie? Ameba? Ostre przyprawy? A moze wczorajsze ryby...?
  Z planow zwiedzenia polnocy wyspy rezygnujemy. Na razie zostajemy w hotelu.
Wybieramy sie jedynie z Natka na sasiednia ulice do sklepu aby zrobic podstawowe zakupy.
Dobrze, ze choc ten jeden sklep w okolicy czynny. Koncowka ramadanu dla nas nie jest jakos zbyt szczesliwa...
Kupujemy zapas plynow, jogurty dla Karoliny i zupki chinskie w kubkach.
Karolina spi, nie chcemy jej budzic. Regeneruje organizm.
    Wieczorem jest troche lepiej. Ostatecznie zrezygnowalismy z pomyslu szpitala. Zobaczymy jak bedzie jutro.
A jutro z samego rana pobudka bo okolo 5 rano mamy autobus na lotnisko - chcemy sie na niego zalapac.
[SS]

Wspolczujemy Karolinie....

 Z Natka idziemy na zakupy. Wszystko pozamykane. Swieta muzulmanskie.

 Jedyny w okolicy otwarty sklep.

 - Tata na chodz juz! Mama chora lezy w hotelu a ty ciagle zdjecia robisz! - krzyczy Natka. I ma racje... :-\

Kolacja, lektura LP i zalegle wpisy na blogu.


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza