czwartek, 10 lipca 2014

Koniec podróży i podziękowania - Indonezja 2013


Podziekowania:

  • Naszym Rodzicom, którzy w tym czasie gdy my egoistycznie 'balowaliśmy' w Azji oni cierpliwie zajmowali się Michałkiem.
  • Mariuszowi Koziakowi okuliście, ktory fachowym swym okiem oraz specjalistycznym sprzętem zbadał nasz wzrok oraz 'za 5 dwunasta' ekspresowo wykonał mi okulary p. słoneczne korekcyjne - http://www.okulux.pl/
  • Monice Kowalczyk naszemu stomatologowi, która przed wyjazdem zadbala o nasze zęby (bo co by to bylo gdyby plomby nam powypadaly podczas nurkowania... ;-) ) - http://gsmk.pl/
  • Krzysztofowi Ślusarskiemu - za suport internetowy i projektowanie stron -             http://www.zlapczas.pl/
  • Ryśkowi i Agnieszce Kucikowiczom - kierownikom naszej apteki, którzy wspierają nas w zaopatrzeniu w leki na nasze wyprawy (i dają bardzo dobrą cenę na mallarone ;-) ) - http://www.apteka-mediq.pl/apteki_mediq.php?item=80&city=Janki
  • Pani Ani Duranowskiej, która dba o najbardziej optymalny wariant ubezpieczenia podrozniczego dla nas - http://www.ubezpieczamy-codziennie.pl/
  • Tomkowi Jabłońskiemu - za suport techniczny 
  • Wam wszystkim - czytelnikom tego bloga, którzy licznie i często wchodziliście na nasze strony, komentowaliście nasze przygody, podpowiadaliście nazwy zwierząt, roślin i zwyczajnie - dodawaliście otuchy :-)
Przede wszystkim Bogu, bez którego nic nie istnieje i nie ma sensu. To on jest naszym głównym motorniczym :-)


W końcu w komplecie - z małym Michałkiem, za którym bardzo się stęskniliśmy.


Kilka słów podsumowania po wyprawie:

Natalia:
Nowa podroz to nowe przezycia, nowe przygody, nowe miejsca, nowi ludzie i przede wszystkim nowe umiejetnosci. Na kazdej z wypraw uczę się być bardziej samodzielna, radzic sobie z różnymi trudnościami


Karolina:
Dla mnie każda wyprawa jest inna (i nie chodzi o kraje, które odwiedzamy), uczy czegoś nowego, poznaję siebie w niecodziennych sytuacjach. Wiem ile jestem w stanie wytrzymac - czytaj: pchły, karaluchy a nawet szczury :-). Poznaję ludzi, którzy zawsze coś wnosza i pozostawiaja po sobie ślad w moim sercu czy myślach. Bardzo cenię ten czas oderwany od rzeczywistosci, zapominam o sprawch codziennych. A przede wszystkim jest to czas tylko dla nas - dla naszej rodziny bo jesteśmy razem przez 24 godz. i obiecuje sobie, że jak tylko Michaś trochę podrośnie to dolaczy do nas i dalej będziemy odkrywać Świat.


(I to w koncu ostatni wpis z wyprawy do Indonezji w 2013roku!!! ;-) SS)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz